kisiel morelowy...

Kisiel morelowy i miliony myśli...
Zmęczenie i nieustanna walka o zrozumienie....
Przeżywam niemały dysonans poznawczy...
Godzina dwudziesta druga dziesięć...
...moje myśli stają na krawędzi...
...zamykają oczy...
...wykrzywiają usta...
...przechylają się na stronę śmierci.

I narodził się chaos...
..samopoczucie pt. "strzeż-się-tych-miejsc"..
czyli wszędzie czerń, smutek i zgryzoty...
...okruchy zapętlonych snów...

Garść złocistego piasku sobie przyniosłam..na sen..
Cała lepię się od tego szkaradnego, brudnego mroku  nocy...
Wiem,że nawet kąpiel
w najgorętszej wodzie
nie zmyje ze mnie
tej nieczystej ciemni..
bo to jest mroczność wewnętrzna...
bo to jest pustka.


...i wciąż nie ma w ogrodach ziół przeciwko śmierci...

  

Komentarze

  1. Już niedługo przytulę Cię do mojego serca. Spędzimy miły dzien...smutkowi powiemy sp***moja kochana Agus

    OdpowiedzUsuń
  2. 3 maj się Angel, jesteś dobrą i wrażliwą osobą, cieszę się że masz dużo przyjaciół wokół siebie. Zasługujesz na to.Trzymam kciuki Pzdr.

    OdpowiedzUsuń
  3. kawowajulia@poczta.onet.pl1 marca 2009 06:46

    Dziekuje za "Kolysanke"- dzisiaj przesluchalam. Piekna ...A Tobie zycze takiego dnia, w ktorym smutek odejdzie i juz wiecej nie bedzie chcial powrocic. Dobrej niedzieli!

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

kołysałam się...

Szarpię życie za brzeg listka...

czy...?