ból....
Sen...krótki...ale męczący....
Śnią mi się ludzie z powyciąganymi karykaturalnie twarzami...
z wyłażącymi oczyma i ze zwisającym do kolan językiem...
widzę, jak ich wygłodniałe palce dotykają resztek mojego człowieczeństwa...
„ego dotknięte- ego na złom”…
nie da się ponownie zasnąć, widząc puste oczodoły,
wbijające myśl krzywdzącą dotykiem w moje ciało...
Już chyba można dzwonić, biały kaftan będzie jak ulał…
w nierównej walce Agi z własnymi demonami kolejny raz przegrywa Aga…
system nie do pogodzenia…
rozjazd ostry między mózgiem, a dłonią…
muszę zająć czymś głowę skorą do tworzenia
projektów koszmarnych rzeczywistości…
w każdym ciemnym zakamarku widzę jego…
na mnie..we mnie...
ból...ból...ból...
i pustka w mym brudnym wnętrzu...
Musisz uwierzyc ze to minie ... Nie potrafie tak pisac jak Ty. Czytajac Twoje slowa- czlowiek odczuwa Twoje emocje, wyobraza sobie Twoj sen... Bol i okropienstwo. Nie mam rady na tego typu stan. Moge zyczyc- snow pieknych, kolorowych i dobrych ludzi w swiecie tym realnym, w ktorym juz sie nie spi.
OdpowiedzUsuńTy potrafisz pisać pięknie:)lubię Ciebie czytać..wtedy wiem ze nie tylko moje "vczarne"pisanie i czucie istnieje.chciałabym kiedyś kolorowych snów..albo choć czarno-białych,ale nie tak męczących...
OdpowiedzUsuń