odchodząc zabierz mnie...
Tyle marzeń przemieszcza się zgodnie ze wskazówkami zegara...
Tyle wspomnień...uczuć...
Życie jest...
Jakże to ogromne odkrycie, gdy okazuje się, że może się skończyć...
Choćby teraz.
Zatrzymana akcja serca, pióro wypada z rąk,
nie napiszę już żadnego słowa, gdy odechce Mu się być.
Jakie to dla mnie nowe-gdy prócz tego, że jestem, odczuwam, że chcę żyć.
Boje się, że umrę.
Zbyt szybko, gdy nie będę na to gotowa,
gdy nie zdążę spełnić marzeń..
Nie chcę umierać, nie teraz,choć często próbuję...
igram z życiem..balansuję na linie śmierci...
Ze strachu,z bólu,z bezradności...
Ale mimo wszystko chcę Żyć,jeść soczyste jabłka, rzucać się śniegiem i tańczyć na trawie...
Chcę zobaczyć Kongo i twarzyczki swych wnuków...
Chcę wiedzieć jak lata się na paralotni, jak zrobić tort orzechowy
i jak to jest, gdy rośnie w tobie Mały Człowiek.
Chcę patrzeć na twarze ludzi którym dam coś z siebie...
chcę zobaczyć swoją twarz gdy wreszcie bez strachu przyjmę coś odludzi.
Dziś śmierci nadałam kształt...i kolor...
Moje wnętrze otuliła ciepła wilgotna mgła...
Akuratna do wtulenia. Jak cukrowa wata...
9stycznia przestało bić serduszko mojemu psu.
strasznie boli...
Smutne ...Widac, ze byl on Twoim przyjacielem. Angel-odchodzimy wszyscy. Wierz w to, ze uda Ci sie zrealizowac marzenia. No i uciekaj wciaz w jasna strone zycia. Warto. A wtedy wszystko bedzie wygadalo kolorowo i pieknie. Dzisiaj przeczytalam o Przemku, ktory choruje na zanik miesni ( wazy 12 kg , ma 15 lat). Pomyslalam, ze on tak cieszy sie z kazdego dnia, w ktorym moze mowic, patrzec na obrazy o Egipcie. A przeciez ten chlopiec wciaz lezy. Takie historie daja do myslenia. Stawiaja nas do pionu. Zycze Ci dobrych dni, takich ktora nadadza sens kazdej godzinie.
OdpowiedzUsuńto był mój przyjaciel..ukochany..wymarzony...wiemże ludzie maja gorzej..wiem Julia...ale wiem też ze ból kazdego człowieka jest dla niego samego najwiekszy...kiedys ciągle mówiłam ze"inni mają gorzej"...i spychałam swój bol i swoje cierpienie..a ono nie znikało..czekało na przeżycie go..i było go coraz wiecej ..i wiecej...któregos dnia moje cierpienie nie mogło się juz we mnie zmieścić...musiało sie wydostać.nie chce pamietać tego dnia...pamiętam o innych...ale tez o sobie.
OdpowiedzUsuńAlez Ty musisz myslec o sobie! Przede wszystkim. Bo my sami jestesmy najwazniejszym ze swiatow. My musimy sie czesto zaopiekowac sami soba. Tak ma byc. Co do przyjaciela, to rozumiem doskonale. Mialam chomika. Nikt nie rozumial mojego smutku, kiedy "umarl" ( nie zdech,ale umarl) i przez to nie chcialam jechac na wakacje ! Przez 2 lata nosilam mu kwiatki pod akacje na przeciwko mojego okna. Rozumiem.
OdpowiedzUsuńryczę jak bóbr...mało ludzi rozumie,że ten ból który czują-nawte jeśli jest z błahego powodu, to i tak dla nich jest najwiekszy...mało ludzi rozumie, co znaczy stracic przyjaciela-zwierzaka...strasznie za nim tęsknię.marzę o wtuleniu sie w jego miękką sierść i usłyszeniu oddechu psiego na zmianę z biciem serducha.marzę o tej radości którą obdarzał mnie na każdym kroku...wiec i ja rozumiem Twój ból po stracie przyjaciela.
OdpowiedzUsuń