tak bardzo sie boję...

Czuję jak od kostek nóg
w górę mego ciała
powoli
płynie drażniąca mgła...
Narasta ból...lęk...

jest cicho...nasłuchuję ciszy...

Boję się że zgubię się w sobie
jeśli nie będę ograniczała emocji
rozsądkiem...

11 lutego ostatnia sprawa apelacyjna.
wiem,ze mój oprawca zbiera zaświadczenia
i chce zmniejszyć wyrok ze względu na stan zdrowia.
chce łagodniejszego wyroku i w zawieszeniu.
wiem, ze jeśli go wypuszczą...nie będę mogła żyć...

Boję się...
koszmarnie się boję...
Ten strach jest tak wszechmocny,że jedyne co pomaga,
to myśl o tym ze zawsze mogę przestać żyć..
myśli o śmierci mnie oblepiają...
wypełniają całą moją wewnętrzną przestrzeń...
nie ma już miejsca na nic innego...

chciałabym po prostu trwać...
nie czuć...
skretynieć i o niczym nie myśleć...

zapomnieć..choć na chwilę...
  


Komentarze

  1. Nie mozesz umrzec, bo on wtedy wygra. Piekne, wartosciowe, radosne zycie- jest Twoim zwyciestwem, a dla niego bedzie ono porazka. Zobaczyc kogos, kogo sie skrzywdzilo- usmiechnietego, mocnego, patrzacego w przyszlosc- to kara dla zloczyncy. Nie mozesz umrzec, bo sa wokol Ciebie ludzie, ktorzy Cie kochaja, szanuja. Jestes zwyczajnie potrzebna. I jak maja spelniac sie Twoje marzenia, skoro Ciebie tutaj nie bedzie? A przeciez chcesz doznawac czegos pieknego, chcesz widziec oczy zakochanego w Tobie do szalenstwa dziecka, chcesz uslyszec slowa, ktore sa wazne, bo prawdziwe. Dla wszystkiego tego musisz zyc. I dla siebie samej przede wszystkim. Zycze Ci sily i wiary w przyszlosc. No a my bedziemy tutaj z Toba zawsze.

    OdpowiedzUsuń
  2. tylko sił mi brak...dziekuję Jula za te słowa...

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

czy...?

jesiennieję...

bang,bang.