zbawienia cudownego-daj mi dzisiaj...
Kawa...tak kawa...
zbawicielka poranna...
kawa, kawa, kawa....taka czarna że aż chyba inteligentna...
Osłody mi trzeba na ten przepisywany z dnia na dzień poranek...
Jest gdzieś tam przestrzeń...
poza granicami wszelkiej namacalności...
a w niej
rysa
wyrwa...
Mnie nie da się ocalić...
Bo jak...?
Nikt nie zabierze ode mnie dreszczu obrzydzenia...
Ani brudu jego palców i oddechu nie ściągnie z mojej skóry...
Nie odda dziecinnej ufności...
Kawa...ratowniczka codzienności...
zbawicielka poranna...
kawa, kawa, kawa....taka czarna że aż chyba inteligentna...
Osłody mi trzeba na ten przepisywany z dnia na dzień poranek...
Jest gdzieś tam przestrzeń...
poza granicami wszelkiej namacalności...
a w niej
rysa
wyrwa...
Mnie nie da się ocalić...
Bo jak...?
Nikt nie zabierze ode mnie dreszczu obrzydzenia...
Ani brudu jego palców i oddechu nie ściągnie z mojej skóry...
Nie odda dziecinnej ufności...
Kawa...ratowniczka codzienności...
dla każdego jest ratuneknależy mentalnie zmienić skórę jak wążbędzie nowa, nie tknięta, czysta i przyjemna bez złej przeszłości
OdpowiedzUsuńKawa, napoj moj ulubiony. Pity w malych filizankach ( nigdych plastikowych kubkach, z maszyny odpada nawet ta, najpiekniej reklamowana). Zapach dziecinstwa i przyzwolenia na doroslosc. Bo kawe moga pic tylko dorosli. Teraz na ta "wielka chwile" czeka jedna z moich corek ( o dziwo, ta mlodsza). Nie moze doczekac sie kiedy "pojdziemy na kawe". "porozmawiamy przy kawie" i sama bedzie mogla ja zrobic. Rytualy przechodza z pokolenia na pokolenie. I chyba dobrze. Pijac kawe nie mysli sie o problemach. Mila chwila, w ktorej jest nam dobrze. Pozdrawiam Angel.
OdpowiedzUsuńzmieniam swą skórę...nie wiem czy ten proces węże boli..mnie bardzo...ale wiem..ze warto...że to cierpienie nie pójdzie na marne...nawet jesli czasem wątpię...
OdpowiedzUsuńdal mnie to zbawienie zapomnienia na chwilę maleńką..ale i przywołanie własnie wspomnienia dobrego...dzieciecego...kiedy to do sąsiadki biegłam zmielić kawę:)bo tylko ona młynek miała...i ta kawa tak pachniała...wracałam do domu...otwierałam opakowanie zmielonej juz kawy..i wdychałam...do dziś zawsze zanim wsypię łyżeczki magicznego proszku do kubka(ja z kolei kocham kubki...które objąć można obiema dłońmi:)zawsze wdycham zapach dzieciństwa ...tego dobrego...magicznego...
OdpowiedzUsuńpoza tym..to u Ciebie jest kawiarnia myśli:)
OdpowiedzUsuń