w błękicie...
zmęczyłam się nieco...
niosę dni i blado mi w błękicie...
jeszcze tylko ciszy wydrę parę słów...
złapię ją za każdy ze znaków zapytania...
...wszak przyszykowała mi je na wieczór...
a potem...
potem...pozwolę jej się rozsiąść we mnie...
pozbawiona"dlaczego"będzie wygodna...
...jak zawsze...
niosę dni i blado mi w błękicie...
jeszcze tylko ciszy wydrę parę słów...
złapię ją za każdy ze znaków zapytania...
...wszak przyszykowała mi je na wieczór...
a potem...
potem...pozwolę jej się rozsiąść we mnie...
pozbawiona"dlaczego"będzie wygodna...
...jak zawsze...
Cisza jest potrzebna. Jak jej nie ma mozna zwariowac. Jak jej jest za duzo- na pewno mozna zwariowac! U mnie dzisiaj bylo za cicho. Nie lubie takiej ciszy. Musze slyszec znany gwar. Pozdrawiam, U mnie juz jest glosno czyli wszystko wrocilo do normy.
OdpowiedzUsuń..a u mnie cicho...ale tak cicho-dla mnie dobrze...tak, że można usłyszeć bicie swojego serca...i uchwycić moment kiedy łza spada na koc.gdy uśmiech to szelest:)Życzę ci Julio takiej ciszy:)ktora nie męczy..a koi:)
OdpowiedzUsuńCisza może być wygodna, ale i przerażająca, bo często za nią stoi...pustka. Cisza jest potrzebna, ale wtedy gdy rozumiemy się bez słów. Pozdrawiam :)
OdpowiedzUsuńja zatem doświadczyłam ciszy kojącej:)bez pustki:)takiej..po prostu..na troche oddechu...witam Roksanko:)
OdpowiedzUsuń