...czy...

Zakreślam siebie coraz mniejszym kręgiem...
Brakuje mi siły na kolejne zmiany...
Bo ewoluowałam wielokrotnie...

w większości towarzyszył temu nieludzki ból...strach i łzy...
Wielokrotnie upadałam..powstając po chwili choćby po to, by znów na chwilę zaczerpnąć powietrza...
Potrafiłam biec na oślep i trwać w bezruchu. 

Taka spokojna na zewnątrz...
Z takim krzykiem w środku...
Z krzykiem, którego nie słychać, a jednak jest donośny...
Przebija ściany,wdziera się do głów,drga wraz z klatką żeber...

Unikam luster...
bo nie potrafię wytrzymać własnego,rozżalonego spojrzenia...

  

Komentarze

  1. Jestem ... Powoli wracam, chociaz czasu wciaz brak.

    OdpowiedzUsuń
  2. lubię jak jesteś:)jak widzę ze bywasz.lubię.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

czy...?

jesiennieję...

bang,bang.