nocne spacery po duszy...

Już nie boję się nocy...
ani ciemności...
jaśnieję bielą skóry...
bezczelnie obrażam mrok.
Puszczam oko do księżyca...
Znajduję zapach życia.

Wystukuję puls mgły obcasami,
nucąc cicho melodię snu.

Smutek przychodzi do mnie dość często.
Nie udaję już, że go nie ma...
Nie chcę tego robić.
Lubię czasem popłakać...nie wstydzę się już własnych emocji...
i nie udaję że jestem z kamienia...


Mandarynkowo-piernikowy oddech...
jeszcze kilka minut w mroku...
świadomość siebie.


  






Komentarze

  1. Wstydziłem się swoich łez, wstydziłem się tego że żyję. Drugi człowiek pokazał mi światło i dlatego dziś żyję. Niesamowity tekst napisałaś. Przestać walczyć to sukces :) Pozdrawiam. Dobrych Ludzi w Nowym Roku

    OdpowiedzUsuń
  2. Oswoic ciemnosc. To jest to. Zobaczyc wniej punkcick nadziei. Jasnosc. Pozdrawiam Cie Angel w Nowym Roku cieplo i zycze samych jasnych dni.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

czy...?

jesiennieję...

bang,bang.