niespodziewanie...

wypluwam strach...
smakuje gorzko...

myślę,że boję się śmierci...
choć tak wiele z nią obcuję...
jest taka...zimna...
wszechogarniająca...
trudna.

czuję,gdy siedzi obok mnie...
proszę ja by dała jeszcze kilka chwil...
a ona po prostu wstaje...
i zabiera.
jakby znudzona prośbami o trochę czasu...

śmierć jest ciężka...
przygniata.
osacza.

nie da się jej ani oszukać.ani przekupić.
jest bezstronna.
zagarnia.
odbiera.

a potem odpływa.
i zostaje pustka.
wielka,chłodna pustka...
  


Komentarze

  1. Nie przywołuj...nie myśl o niej...wtedy będzie się bała i Ciebie omijała...Jak zawsze mocno ściskam.

    OdpowiedzUsuń
  2. w takich chwilach ciężko nie myśleć ...samo jakoś tak...przypływa...jak statek do portu...idac potrzebuje czasu...żeby wyruszyć dalej...nie wiem...

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

czy...?

jesiennieję...

bang,bang.