pełzanie...

Pragnę być sama...
w balonie powietrza...
wyciszam telefon i naciągam sweter....
mgła gęstnieje...


trwam nadal...
a może pełzam...

Dzień taki długi...
znowu kawa...


Komentarze

  1. Kawa ...Trzecia kawa, bo nie wiedzialam co zrobic z rekami. Trudna rozmowa- monolog w sumie. Co za , co przeciw. Zgodze sie- czy nie. Na wiele nie moge sie zgodzic bo to oznaczaloby brak zmiany na lepsze. Jego zmiany. Nie ma zmiany, nie ma rodziny.Proste. Nie odbieram telefonow. Moim lekarstwem jest bieg. Ten prawdziwy- na biezni. Dwie godziny do utraty tchu. 8-10 km trzy razy w tygodniu.Ale tydzien ma siedem dni. Przez cztery zajmuje sie zyciem poza bieznia. Tez biegne, ale inaczej ...

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

czy...?

jesiennieję...

bang,bang.