właśnie tak...
czego mnie nauczyła terapia?
nauczyła mnie mówić głośno...
przeklinać...
złościć się...
mówić głośno o tym,co nie jest dla mnie dobre...
nauczyła mnie zdrowego egoizmu i asertywności.
nauczyła mnie radości...i pragnień..dostrzegania własnych potrzeb i rezygnowania ze spełniania zachcianek innych...
terapia nauczyła mnie niedoskonałości...
nauczyła mnie czerpania...
czucia...
nauczyła mnie prawa do mówienia "nie"...
nauczyła mnie prosić..
czasem żądać...
nauczyła mnie,że moje emocje są dobre.wszystkie.bez wyjątku.
nauczyła mnie-że nie muszę być sztucznie miła...
że nie muszę wszystkich lubić.
że nie wszyscy muszą lubić mnie:)
terapia nauczyła mnie słuchać..oraz tego,że ja również mam prawo być słuchana.
nauczyła mnie śmiania się i płakania...
posuwania się naprzód..i stania w miejscu.
bólu i spokoju.
terapia nauczyła mnie mnie samej...
nauczyła mnie mówić głośno...
przeklinać...
złościć się...
mówić głośno o tym,co nie jest dla mnie dobre...
nauczyła mnie zdrowego egoizmu i asertywności.
nauczyła mnie radości...i pragnień..dostrzegania własnych potrzeb i rezygnowania ze spełniania zachcianek innych...
terapia nauczyła mnie niedoskonałości...
nauczyła mnie czerpania...
czucia...
nauczyła mnie prawa do mówienia "nie"...
nauczyła mnie prosić..
czasem żądać...
nauczyła mnie,że moje emocje są dobre.wszystkie.bez wyjątku.
nauczyła mnie-że nie muszę być sztucznie miła...
że nie muszę wszystkich lubić.
że nie wszyscy muszą lubić mnie:)
terapia nauczyła mnie słuchać..oraz tego,że ja również mam prawo być słuchana.
nauczyła mnie śmiania się i płakania...
posuwania się naprzód..i stania w miejscu.
bólu i spokoju.
terapia nauczyła mnie mnie samej...
Czy wiesz Angel, ze ja tez ucze sie siebie na nowo? Po raz pierwszy poprosilam o pomoc ... Przyziemna sprawa- a jednak wazna ( uruchomienie kosiarki :-) Zawsze wszystko robilam sama , chociaz ponoc bylam jak "bluszcz" oplatajacy jedno wazne drzewo mojego zycia. Dzisiaj widze, ze to nie bylo drzewo, tylko marna trzcina ... Drzewo ma korzenie, moc, daje wsparcie I bezpieczenstwo... Trzcina wygina sie na wietrze myslac, ze zawsze bedzie trwala w swej mocy,pieknie, sile I wiecznosci ... A oina marna, wiotkaa, niezauwazalna I bez mocnych korzeni. Daje sobie przyzwolenie na slabosc ale I na sile, na gniew ale I na radosc, na oczekiwanie ale I na ucieczke. Zaczynam zyc na nowo, chociaz wiele zlych dni jeszcze przede mna ...
OdpowiedzUsuńponoć człowieka można zniszczyć..ale nie mozna go pokonać...
OdpowiedzUsuńponoć...
OdpowiedzUsuńja sama już nie wiem.