kiedy bóg drzwi zamyka...to otwiera okno...

Nie jestem specjalnie wierząca...
ale księdza Twardowskiego lubię...

ostatni czas był prawie wyłącznie czarny...
aż bałam się tu pisać..
żeby litery nie wchłonęły się w tło...

drugie in vitro nieudane.
wielki ból.
potworny żal...

kiedy prawie się poddałam
i zaległam w łózku bez większych perspektyw na jakąś sensowną przyszłosć...

ktoś spadł..z nieba...?

sprzedam siebie po trosze...
ale nie mam juz niczego do stracenia...

nowa nadzieja.
nowe oczekiwanie.

nawet długi dyżur w pracy nie zmęczył mnie dziś tak bardzo.

Komentarze

  1. Bylam tutaj . Zalegala cisza ... Czulam moim czuciem, ze cos sie dzieje. U mnie tez ... 13 czerwca byl moim dniem strachu I wielkiej radosci. Przepedzilam zla moc - doslownie ... Odleciala . Czy wiesz, ze mozna byc za oceanem 3 dni- nawet jak sie planowalo 3 miesiace ? :-)) A pozniej z hukiem zostac "wykopanym"? Tak bylo ... I oby nigdy, przenigdy nie powrocilo to, w czym musialam uczestniczyc. Zaklinam codziennosc. Boje sie okropnie. Wierze w przyszlosc. Aniolku- mysle o Tobie. Pamietaj- musi byc dobrze. Tego ci zycze.

    OdpowiedzUsuń
  2. wysyłam Ci maila co jakiś czas...dostajesz?

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

czy...?

jesiennieję...

bang,bang.