Proszę, usłysz mnie...

"Proszę, usłysz mnie. Usłysz to, o czym milczę… Zajrzyj w moją duszę i nie pozwól mi stanąć sobie na drodze. W grubych ścianach, za którymi mieszkam, nie ma ani okien, ani drzwi. Mają jednak pewną właściwość – rozstępują się pod wpływem ciepłego spojrzenia, żaru twojego serca, szczerości twoich dłoni. Zaczerpnij pełne garści miłości i zajrzyj w moją duszę.

Nie pozwól mi skorzystać z żadnej z moich licznych masek, bez których nie wychodzę z domu. Nie pozwól mi oszukać cię, udawać, że moje życie jest tym właśnie życiem, które było w moich marzeniach – bez ciebie.

Udawanie to moja pożywka, nawet, jeśli nie czuję głodu. Nie pozwól mi wyciągać z przepełnionej szafy kolejnych szat kłamstwa. Nie wierz mi, gdy mierzę choćby jedną z nich. Pozwalają mi na bycie tym, za kogo chcę w danym momencie uchodzić: gładką taflą skrywającą gorycz strat, burzliwą rzeką nie do pokonania, wodospadem rozbijającym skały, który wyniesie cię do nowych brzegów albo wciągającą czarną tonią, w której się zatracisz. Mogę być grząskim bagnem, w którym ugrzęźniesz, nie mogąc się wydostać, a wszystkie twoje wysiłki będą cię bezlitośnie wciągać coraz głębiej, aż stanę się twoją zgubą. Mogę być cichą przystanią twoich najgłębszych i najbardziej skrywanych nadziei, w której – u kresu zmęczenia - przycumujesz swoją łódź. Mogę być twoją melodią, w której odnajdziesz spokój, ale mogę też okazać się syreną, a mój śpiew uśpi cię bezpowrotnie i na zawsze utracisz znajomy brzeg.

Nie wierz mi, proszę… Usłysz mój bezdźwięczny szept. To nie jestem ja. Cała różnorodność moich ubrań, okryć, masek i pieśni – to część tej gry, w którą bawią się wszystkie dzieci w tej ogromnej piaskownicy, żeby nie zostać z niej wyrzuconym i nie wracać do domu, gdzie czeka nań ciepły obiad, dobre oczy i bezwarunkowa, przenikająca każdą komórkę miłość… Życie poza piaskownicą jest straszne i zdaje się być takie zimne i samotne. Tu, w piaskownicy, wielu z nas rzuca nieśmiałe, niewytłumaczalnie tęskne spojrzenie nieco ponad czubkami głów wszystkich, którzy pracowicie budują swoje własne zamki, których dłonie na wpół otwarte zrosły się z piaskiem, stały się jego częścią. Ci, którzy pewnego razu wyszli z tej monstrualnej piaskownicy, nigdy już nie powrócili…

Zajrzyj do mojej duszy, usłysz to, o czym milczę. Nigdy ci się nie przyznam. Ale jeśli mnie usłyszysz, to zobaczysz kim jestem. Jeśli dotkniesz moich rąk – poczujesz oddech Wszechświata, w którym żyję poza ubraniami, maskami i cudzym piachem w moich butach. Moje palce są pokryte resztkami czyichś zamków z piasku. Strzepnij go. Poczujesz, jak pasują do siebie głębokie bruzdy naszych dłoni.

Stąpam ostrożnie, jak przestraszony wilczek, ponieważ wszyscy wokół mnie są odziani w nierozpoznawalne maski i bezbarwne płaszcze lub suknie. Prawie nikt nikogo nie poznaje, ale każdy szuka… Szuka oczu, w których zapali się niemal niewidoczna iskierka jak tląca się nadzieja, szuka sylwetki z ciężko rozpoznawalnym obrysem skrzydeł za plecami. A potem spuszcza wzrok i znów tonie w swoim bezkształtnym, sklonowanym odzieniu z piasku, przywołując z daleka wspomnienia o domu rodzinnym, w którym kiedyś, dawno temu, mieszkało beztroskie, wesołe dzieciństwo, a jego zaraźliwej bezpośredniości nie sposób było schować za maskami i okryciami. Kiedyś…

Nie pozwól mi sobie skłamać. Gdy wyrwę rękę – złap ją ponownie, gdy spróbuję uciec – zagrodź mi drogę, gdy zacznę krzyczeć – obejmij mnie. Pokażę ci swoją siłę, a ty okaż mi swoją czułość. Odepchnę cię, bo mój strach panuje nade mną, ale ty… usłysz mnie, usłysz mój niemy krzyk, nie pozwól mi znów schować się w moich bezpiecznych ścianach. Albowiem tylko Miłość jest w stanie patrzeć od środka i przenikać bezinwazyjnie, cieszyć się jak dziecko, śmiać się i płakać, drżeć z zimna, czuć całym ciałem, patrzeć w rozwarte źrenice nie odwracając oczu i… uwolnić skrzydła, jedno machnięcie których pozwala wrócić do domu…

Niczego ode mnie nie oczekuj, a ja dam ci więcej. Nie wołaj mnie – po prostu przyjdź. Chcę do domu. Czuję, jak bardzo mnie bolą ciasno związane skrzydła za moimi plecami.

Chcesz wiedzieć kim jestem? Ja – to ty, ja to każdy mężczyzna, każda kobieta, każde dziecko. Ja – to każdy, kogo spotykasz na swojej drodze…"
Tatyana Varukha. Przekład I.Z.

Komentarze

  1. Piekne ... " Uslysz to, o czym milcze ...." W tych slowach zawarte jest wszystko. MY.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

czy...?

jesiennieję...

bang,bang.