"Od jakiegoś czasu zauważyłam, ze się duszę. Najpierw tylko we wtorki, potem co drugi dzień, a teraz ciągle, nawet w niedziele. Ja potrzebuję przeciągu, szerokiej skali, czynów ogromnych."
/Agnieszka Osiecka/


Wyostrzone zmysły utrudniają mi trwanie.
Serce pęka tak głośno.
Mózg szumi pracą trybów i trybików.
Dym papierosa wydychany z płuc świszczy niewspółmiernie do chwili.
Tabuny słów zatamowane na granicy gardła przeciskają się..krzyczą...wyrywają...
Nocą słyszę jak umierają żółte tulipany w niezgrabnym, starym wazonie...
Krzyczą niknącym chlorofilem i zapachem roślinnej śmierci...
Pocieram dłonie i krzeszę z nich resztki dnia...
Triticco na sen i kilka kartek książki.
Zanim zasnę sny ustawiam karnie w szeregu...
a one bronią się zapominaniem...


Komentarze

  1. Znam te " wyostrzone zmysly " .... Dzisiaj spalam 2 godziny a pozniej- praca,obowiazki, dom I znow obowiazki...

    OdpowiedzUsuń
  2. Nie da się tak na dłuższą metę..własnie tego doświadczam...wraz ze zmęczeniem spada moja ochrona ..każda...
    łatwo mnie zranić..wykorzystać...skrzywdzić.

    nie chcę już tak.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

czy...?

jesiennieję...

bang,bang.