skażona pamięcią.

Małe drewniane łóżeczko...
Moje łóżeczko.
Mama krzyczy, tato ja bije.
Boję się, zaczynam płakać.
Tato krzyczy żebym się zamknęła,bo mnie udusi...

Nie potrafię przestać płakać.

Tato wyciąga mnie z łóżeczka.
Bluzka, za którą mnie trzyma -dusi mnie.
Tato zatyka mi ręką buzię i syczy przez zęby żebym była cicho.

Boję się...

Tato uderza mnie w twarz.
Puszcza...

Lecę...widzę podłogę...
lecę(zawsze chciałam być aniołem...)
Nie wiem czy bardziej boli mnie buzia,czy plecy,którymi uderzyłam o wersalkę.
Przestaję płakać...
Wiem że nie mogę...
A może nie mam siły?

Rano zabiera mnie babcia,
każe trzymać lód przy buzi,
przykłada też coś na plecy.
Mówi,że muszę być dzielna
i nie mówić nikomu...

nie mówiłam.





Komentarze

  1. Ty jestes Aniolem ... zawsze to wiedzialam. A teraz - smutno ...

    OdpowiedzUsuń
  2. dziękuję Ci Julio...

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

czy...?

jesiennieję...

bang,bang.