Paroksyzmy bólu...
przypływy i odpływy wspomnień...
męczę się bardzo.
w pewnych chwilach ryzykuję...
zużywam się.
Nigdy nie wystarczało mi samo istnienie.
Nie chcę trwać.
z dnia na dzień.
z minuty na minutę...
Trudny chłód w oczach...
Łzy właśnie.
męczę się bardzo.
w pewnych chwilach ryzykuję...
zużywam się.
Nigdy nie wystarczało mi samo istnienie.
Nie chcę trwać.
z dnia na dzień.
z minuty na minutę...
Trudny chłód w oczach...
Łzy właśnie.
A moze uda sie nie tylko trwac ... Moze uda sie zyc ? Zycze ci tego Angel swiatecznie .
OdpowiedzUsuń