...

Są takie dni, gdy banalne prawdy, uświadomione już dawno,stają się objawieniem, gorącym powiewem powietrza oblepiającym twarz, gdy wychodzisz z idealnie klimatyzowanego pomieszczenia wprost na rozgrzaną ulicę sapiącego miasta. I niby spodziewasz się właśnie takiej kolei rzeczy, ale zawsze jest to zaskoczenie, jakby działo się za twoimi plecami, tobie przeciwko.

Takie banalne prawdy, jak te, że łatwiej jest krytykować niż spróbować zrozumieć; zmierzyć wszystkich własną miarą niemiarodajną, niż dostrzec inny kontekst; prześlizgnąć się po powierzchni i wyciągnąć wnioski tak ostre jak papryczka chilli zamiast zajrzeć pod inne warstwy.



Naprędce zapisane zdanie ma pełnić funkcję wentyla, ale nie pomaga. Nadmiar kipi pod pokrywką, a ujścia nie ma, bo wiem, że nie będzie reakcji zwrotnej. Tąpniecie było tu, a tam nie drgnęła nawet powieka.



Myślałam, że znajomość psychologii pozwoli mi lepiej zrozumieć ludzi.

Ludzi nie zrozumiałam, ale czasem motywy, powody, sposoby ich reakcji, działań stawały się tak boleśnie oczywiste. Nie ulega wątpliwości, że w większości kwestii jesteśmy do siebie tak podobni, jak mrówki dźwigające swoje ziarenka piasku.

Paradoksalnie teraz nie pomaga mi to wcale, a wręcz przeciwnie, bo z niewiadomych przyczyn zapomniałam, jak się wzrusza ramionami i za siebie nie patrzy. Głupota i ignorancja jest czymś, co czyni mnie zwyczajnie bezbronną, bez słownika i iskry. Jestem przy niej Don Kichotem, którego wiatraki pokonały niepełnym obrotem, ledwo się do niego przymierzając. Taki strzał ostrzegawczy w tył głowy.

I jest to wielce wątpliwe, abym kiedykolwiek była wolna od tego znienawidzonego zagadnienia.



Moja emocjonalność stała się ogromnym golden retrieverem, który wszystko, czego doświadcza odczuwa całym sobą. Coraz mniej prawdopodobna staje się rzeczywistość, w której moja emocjonalność przybierze postać kaczki.

Tej od spływającej wody.



I tylko czasami widzę, jak wychodzę i staję obok, przywdziewam maskę Lorda Vadera i krzyczę przez płot do skrojonego na swój własny użytek everymana, bliżej i dalej nieokreślonego adresata: fuck you all!



Niezbyt dojrzałe…

Wiem.
1396029_738103666210766_389515191_n

Komentarze

  1. Kazde slowo - do slow piosenki Doroty Osinskiej ,ktora wlasnie slucham - ma ogormny sens ...

    OdpowiedzUsuń
  2. Julia..bardzo bym chciała żeby ten sens był...czy to w slowach...czy we mnie samej....

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

czy...?

jesiennieję...

bang,bang.