coś za coś.
Mówi się..że są kobiety, które godzą się wewnętrznie z tym,że nie będą miały dzieci.
Ja myślę..czuję,że nie jest to kwestia pogodzenia się...a poddania się...
Dla mnie to nie jest tożsame...
Za każdym razem kiedy próbowaliśmy-nie byłam w stanie się pogodzić ze nie zostanę matką...
ale miałam w sobie siłę by walczyć.
Teraz stało się coś..że nie mam już siły walczyć i zaczynam się poddawać.
nie ma to nic wspólnego z moją wewnętrzną zgodą na to.
Nadal uważam że nie jestem w stanie być szczęśliwą bez dzieci...
Ale brak mi już sił by o nie walczyć.
Nie godzę się z tym.
Poddaję się.
I boli jakoś inaczej.
Ja myślę..czuję,że nie jest to kwestia pogodzenia się...a poddania się...
Dla mnie to nie jest tożsame...
Za każdym razem kiedy próbowaliśmy-nie byłam w stanie się pogodzić ze nie zostanę matką...
ale miałam w sobie siłę by walczyć.
Teraz stało się coś..że nie mam już siły walczyć i zaczynam się poddawać.
nie ma to nic wspólnego z moją wewnętrzną zgodą na to.
Nadal uważam że nie jestem w stanie być szczęśliwą bez dzieci...
Ale brak mi już sił by o nie walczyć.
Nie godzę się z tym.
Poddaję się.
I boli jakoś inaczej.
Poddanie sie ... nie. Ty jestes zmeczona tym wszystkim. Odpoczniesz, nabierzesz sil, byc moze zaczniesz walczyc. Moze inaczej, moze pojdziesz inna droga ... Nie wiem. Mysle o Tobie Angel naprawde cieplo. Jestes szczera w swoim przekazywaniu mysli. Masz racje. Te kobiety nie godza sie,one sie poddaja. Nie znam cie osobiscie, ale mysle. ze Ty nie poddajesz sie nigdy. Jestem z Toba myslami.
OdpowiedzUsuńtak..jestem zmęczona...
OdpowiedzUsuńale i sie poddaję..choć trudno mi sie z tym pogodzić.
brakuje mi sił by walczyć.
choć wczoraj...odkryłam ze w sumie nie muszę ciągle walczyć...
ktos mi uświadomił że"czasowe zawieszenie broni to nie to samo co poddanie się"... to jestem w stanie przyjać..
a przekaz mysli..cóż..to takie moje jedno z niewielu miejsc gdzie naprawdę mogę.
gdzie daje sobie prawo do tego by móc.
powoli tego prawa uczę sie też w relacjach miedzyludzkich...bo szczerość wśród ludzi nie jest jednak według mnie zbyt dobrze odbierana:)niby ludzie tej szczerości chcą..ale potem nie wiedzą co z nią zrobić i nie umieją przyjać. uczę się siebie tutaj.potem próbuję na zewnatrz...podobnie jak w terapii..uczę sie siebie tam..potem próbuję w świecie bez"szklanego klosza ochronnego"...
często boli..ale nie załuję.
chcę być prawdziwa. dla siebie.
jeśli ktos to zaakceptuję-będę wdzieczna...
jesli nie-ma prawo..a ja mam wtedy prawo odejsć z relacji.