na wskroś...

przebijam swoje"ja na wskroś
czekaniem...
A ja mam ochotę biec ile sił w nogach...

Naderwanymi skrzydłami trzepocę z całych sił...
Dynamika maskuje to pęknięcie widoczne tylko dla mnie, które wewnątrz mnie położyło się cieniem...

Zapewne wiecznym...
Wiecznym, niewidocznym...

Do środka chowam to z czym się borykam...

Środek trawią rozżarzone węgle, choć na zewnątrz lśnią w słońcu me skrzydła, z których spokój i radość spływa na tych wokoło...

Ciężko mi się na kimś wesprzeć.
Pieprzona Joanna Darc.

fdee86af32fd924977a6c3af6ab140f3

Komentarze

  1. Prawdziwe, piekne slowa I takie tez zdjecie ... Rewelacja. Czy wiesz, ze wiele lat temu dostalam kamien . Szary, gladki ... Gdy sie przyjrzysz- zobaczysz, ze jest w ksztalcie serca ... Ten, kto mi go dal- mial wlasnie takie serce ... z kamienia. Minely lata I zupelnie inaczej patrze na wiele spraw. Na kamien takze ...

    OdpowiedzUsuń
  2. jak perspektywa zmienia ocenę sytuacji...kiedyś to serce było oznaką nieskończoności..trwalości..dziś...braku uczuć...

    to tak jak ze skrzydłami...niby piękne..niby ddo latania...a naderwanymi można tylko machać w bezsilności....

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

czy...?

jesiennieję...

bang,bang.