Frommowska, niezaspokojona potrzeba zakorzenienia i transcendencji.

Mam w sobie taki pierwiastek zła, który mnie przeraża.

Jest we mnie jakaś destrukcyjna siła, co jednym podmuchem potrafi zmieść wszystko co w zasięgu wzroku.

I sama nie wiem skąd się bierze. Z tyłu głowy kołacze mi się coś o frommowskiej, niezaspokojonej potrzebie zakorzenienia i transcendencji .

Może. Nie wiem....



Zawsze angażuję się całą sobą, oddając wszystko, co mam i nie prosząc o nic w zamian.

A po jakimś czasie czuję brak. Jest wtedy taki ból fizyczny, który , mimo iż nie zadany pięścią, kładzie na plecy i mimo upływu czasu trwa takim samym natężeniem. I wtedy jestem, jak ten kot, co zawsze będzie uciekał.

Przed pierwszym krokiem budzi się ta destrukcyjna siła, bo gdy za plecami gruzy o wiele łatwiej biec przed siebie.



Ile razy można popełniać ten sam błąd?

Dużo, a jednak wciąż zbyt mało, bo cały czas wracam w to samo miejsce.

Bardzo kocie.



Doskonale wiem, że nic nie jest ani czarne ani białe. I chyba tylko dlatego nie potrafię zamknąć się w jednym z najłatwiejszych stwierdzeń. Bo, pomimo tych pierwiastków zła, wciąż przychodzą potwierdzenia z pieczęcią od innych, że więcej dobra tworzę niż niszczę. I słyszę, że jestem tą, która rozjaśnia, porządkuje, która potrafi „ połączyć wodę i ogień”. Skoro tak, to czemu proste fakty mi się nie składają, tylko leżą jak puzzle z zupełnie innych układanek?

Składam innym, składam innych a wciąż nie potrafię złożyć samej siebie.

I może to jest to coś, czego nie będę potrafiła unieść.



Pękła moja wiara i wiedza o tym, że nawet to, co złe można przekuć w prawdziwe dobro; że wszelkie kryzysy są szansą na rozwój i na lepsze; że cykliczność po fali beznadziei przynosi czystą radość.

Dzisiaj ta wiedza nie daje mi już nic.

Bo przestałam być fighterem.

Wreszcie ramiona mojej destrukcji dosięgły i mnie.



Curiosity killed the cat.

Ósmego życia, już nie będzie.

10424302_691478850889134_3692403217141198475_n

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

czy...?

jesiennieję...

bang,bang.