kołysałam się...
Nikt nie wie kiedy to się zaczęło... Tato lubił małe dziewczynki... malutkie... Lubił je rozbierać do naga..dotykać... Mama nic nie widziała..krzyczała na mnie ze jestem bezwstydna... Ja nie wiedziałam ze cos złego sie dzieje.. tato po prostu zawsze mnie rozbierał i kazał chodzić nago... Nikt nie wie kiedy sie zaczęło... Mama przygarneła mojego kuzyna..jego mama umarła... Pierwszy raz przyszedł w październiku... Moja mama mu pozwoliła..bo bał sie... Miałam 10 lat. dotykał tam gdzie nie powinien... a ja tylko płakałam.. czułam sie sparaliżowana strachem... W kolejne noce juz nie pytał mamy.. po prostu przychodził. Bardzo bolało... Miał wciąż nowe pomysły. Miałam w sobie kredki...trzonek latarki..kilka palców na raz... Krwawiłam... Błagałam by przestał... Zatykał mi usta...robiło sie tak ciemno... szeptał do ucha"jak ciocia sie dowie... pojdziesz do domu dziecka..albo do ojca"... bałam sie ojca...tak bardzo mnie bił... nie chciałam do niego wracać.. czułam się w potrzasku... Ni...
Nie wierze, ze niczego nie dokonujemy. Robimy wiele dla siebie I dla innych. Umieramy z wyczerpania- bo wlasnie dzialamy. Zycie oparte na wiecznych wakacjach- nie ma sensu. Ja musze pracowac I dzialac. Wtedy wiem, ze zyje.
OdpowiedzUsuń