narzędzia

dostałam trochę narzędzi w szpitalu...
teraz pora by ich zacząć używać.

dziś przyziemne.

co lubię.
pierwsze co przychodzi na myśl...
nie oceniaj.
nie analizuj.
nie wartościuj.
tu i teraz.

lubię swój kubek z lawendą.
lubię kawę, którą właśnie piję przy oknie patrząc na spadające płatki śniegu.
lubię to,że mam uczucia choć teraz to tak boli.
lubię mruczenie kota, który właśnie leży mi na kolanach.
lubię tą specyficzną ciszę zapełnioną głębią...której właśnie doświadczam.

lubię szum wody w kaloryferach.
i to,że w tym właśnie momencie się nie boję.

mam ochotę pochodzić po śniegu.
pięknie pada.
delikatnie.
biało.
czysto...


studzę emocje.
ubieram szalik.
i czapkę.
biorę psa.
idziemy ciszą.
ramię w ramię...
noga w łapę.

para z ust kołysze moje obolałe serce.

ps. lubię stać na śniegu...wysuwać język i łapać na niego płatki śniegu.

ps

Komentarze

  1. Ja tez lubie snieg, ale tylko wtedy gdy nie musze jechac autem do pracy. Lubie fotografowac zasypane drogi, drzewa, domy ... Jak bylam mala tez lapalam platki sniegu wprost do ust. Teraz ciesze sie, ze jeszcze u nas nie pada. Dzieki temu jest spokojnie I bezpiecznie. Pozdrawiam cie Angel.

    OdpowiedzUsuń
  2. ja lubię jak jest duzo śniegu. z minus 3. bialo.
    ta biel nigdy sie we mnie nie zmieniła.
    nic tak,jak własnie taki świat w sniegu nie sprawia ze i ja czuję się czystsza.
    nie wiem dlaczego tak jest.

    bezpieczeństwo...hm...
    od dość długiego czasu mam tak...ze sie nie boję smierci.czuję ze nie mam nic do stracenia. nie boję sie wypadku.poślizgu...
    boję sie tylko ze skrzywdzę kogoś oprocz siebie.
    nie mentalnie..bo zginę...ale fizycznie...bo kogoś potracę.
    to jedyny lęk we mnie w tym czasie.

    nie mam niczego do stracenia.
    niczego.

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

czy...?

jesiennieję...

bang,bang.