bla bla bla...

Niepokojące napięcie. Patrzy na mnie. Szepcze do mnie. Krzyczy...

Dziś cała jestem dotykiem. Między łopatkami mam takie miejsce wrażliwe. Pod kolanem pulsuje żyła ciepła. Nadgarstki się łamią nostalgią. Skronie się tulą do włosów... Czuję każdym włóknem neuronów...

Refleksja miesza się z uśmiechem...
Zamyślenie z kołysaniem.
Niczym choroba sieroca emocji.

To był ciężki czas, dużo wrażeń i spraw...
nawet, jak na taką Agę, jak ja...
a przede mną wciąż tak wiele...

Jest niedziela, a ja piję kawę...
i chlipię sobie z tego wszystkiego.
Bo po prostu akumulatory mi się rozładowały.
I jest mi smutno...
Ostatnio moje przemyślenia niekoniecznie nadają się na bloga..
Takie jakieś są pogubione, chwilami wcale nieładne...
więc nie piszę.
Szukam w sobie ciszy, siły i odpowiedzi...
Na wiele pytań, których nie potrafię sformułować...
Sporo ich.

Trochę umieram...
Od jestem do byłam...
Ile jesteś w stanie Aga zapłacić za ulotny cud...?


10993487_456751584474296_4188570478186047599_n

Komentarze

  1. Ja także niedzielę miałam bardzo ciężką. Zbyt trudno było nawet znaleźć powód, by wstać z łóżka. Wszystko okazuje się zbyt trudne. Nie piłam kawy, bo brakło sił, by ją zrobić. Także doskonale rozumiem to, co przeżywasz. "Choroba sieroca emocji", jakże adekwatne, Szczególnie, gdy zbyt dużo miłości, a adresat odmawia przyjęcia.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja tez pije kawe ... A w niedziele gonilam. Nie mysle, bo nie mam czasu. Tydzien pelen obowiazkow, dni wolne tak naprawde zajete po brzegi. Czekam na wiosne. Odpoczne. Pozdrawiam Dobrze Angel, ze jestes !

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

czy...?

jesiennieję...

bang,bang.