praktyka.

w teorii, niewiele może mnie zranić.
w teorii, jestem niezniszczalna i nietykalna...
życie wraz z siłą we mnie kotłuje się żyłami
i pulsuje wraz z sercem...
w teorii jestem w stanie znieść wszystko-
zniosę obelgi i wyzwiska, zniosę publiczne szkalowanie...
nie wywrze na mnie wrażenia wykrzywiona grymasem zawiści twarz ludu o wielu oczach i wielu krzyczących głośno ustach....
w milczeniu przejdę przez tłum, dźgana, wyszydzana i wytykana palcami...
to trwa już całe moje wewnętrzne tysiąclecia..
zdążyłam zamknąć swe uszy i oczy na tak nędzne widoki...

zniosę płomienie i lód..
zniosę wodę wlewającą się wraz z powietrzem do mych płuc. zniosę wszystko, i nic nie poruszy mych ust...
nic nie zamknie mi na wieki oczu...
nic nie zmąci rysów mojej twarzy( nikt nie docenia faktu jak bardzo staram się nie być rozszalałym psychopatą ;) ).
pozostanę niezmieniona, niczym wyrzeźbiona z marmuru...

Lecz gdy znajdę się poza zasięgiem ludzkich dłoni, oczu...
gdy wiatr nie zdoła im przynieść dźwięku z mojego gardła...
upadnę, skulona i opluta, sina na ciele i umyśle,
o oczach wypłukanych z duszy...
mój ból będzie niewyobrażalny, nieludzki i nie do zniesienia.
jak dziś.

02

Komentarze

  1. na pewno zostanie na wieki bohaterem? http://www.almoc.pl/img.php?id=3370 for ever

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

czy...?

jesiennieję...

bang,bang.