pozdrowienia od Dąbrowskiego...

Wychodzę przed dom.
Spóźnione krople wolnym taktem spadają na mokry beton.
Na bardzo późnym papierosie patrzę w niebo wyprane z gwiazd.

Czekam na sobotę.

Czekam na czas poza teraźniejszością

Czekam na dźwięki w przytulnej knajpce ze starymi hitami...

I na sen..bez lęku.


PS.Kartkuję Dąbrowskiego: Bądźcie pozdrowieni, Nadwrażliwi
za wasz lęk przed absurdem istnienia
i delikatność niemówienia innym tego, co w nich widzicie,
za niezdarność w rzeczach zwykłych i umiejętność obcowania z niezwykłością,
za realizm transcendentalny i brak realizmu życiowego,
za nieprzystosowanie do tego, co jest a przystosowanie do tego, co być powinno.

...czuję to pozdrowienie bardzo mocno.

big0324214832

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

czy...?

jesiennieję...

bang,bang.