spadające...marzenia.
Wyjadam prosto z pudełka resztkę lodów czekoladowych...
zagryzając je lekko wilgotnymi chipsami o smaku zielonej cebulki i popijając piwem żurawinowym.
Tak, wiem, jak to brzmi.
Ale smakuje całkiem nieźle...
Choć słońce na zewnątrz jeszcze mocno świeci,
zaciągam rolety na sam dół,
włączam Spadochron i chowam się cała pod kołdrą...
Czuję, jak serce wali mi w brzuchu wielką plażową piłką...
Nie lubię bezzapachowej pościeli.
To jest ten mój moment nieczucia, niebycia...
Nie wiem, który już raz z rzędu odtwarza się ta sama płyta, ale jest już ciemno...
Odsłaniam rolety...
Gdy późną nocą palę papierosa w oknie, zawsze widzę spadające gwiazdy.
Choć jedną.
Tym razem tkwią w bezruchu, jak szpilki mocno wbite w ciemne sukno...
Przypadek? Nie sądzę.
Smutno.
Zeżarłam całe lody...
zagryzając je lekko wilgotnymi chipsami o smaku zielonej cebulki i popijając piwem żurawinowym.
Tak, wiem, jak to brzmi.
Ale smakuje całkiem nieźle...
Choć słońce na zewnątrz jeszcze mocno świeci,
zaciągam rolety na sam dół,
włączam Spadochron i chowam się cała pod kołdrą...
Czuję, jak serce wali mi w brzuchu wielką plażową piłką...
Nie lubię bezzapachowej pościeli.
To jest ten mój moment nieczucia, niebycia...
Nie wiem, który już raz z rzędu odtwarza się ta sama płyta, ale jest już ciemno...
Odsłaniam rolety...
Gdy późną nocą palę papierosa w oknie, zawsze widzę spadające gwiazdy.
Choć jedną.
Tym razem tkwią w bezruchu, jak szpilki mocno wbite w ciemne sukno...
Przypadek? Nie sądzę.
Smutno.
Zeżarłam całe lody...
Komentarze
Prześlij komentarz