Otulam się nicością.
Przyszedł czas zimowy...a ja, jakbym się zbudziła z długiego snu o niczym.
Bez powidoków, rozmazanych konturów, wyblakłych kontrastów.
Bez tego poczucia, że coś na końcu języka i z tyłu głowy.
Po prostu jestem...
Tak niezauważalnie...
znikam i pojawiam się nie naruszając rzeczywistości...
bez drgań, zdziwień i oddechów...
Obrastam szronem i znów korytarze szepczą bajkę o Królowej Śniegu..
Tej co wchodzi pod kraciasty koc swoim całym ciałem,
które potrafi zwinąć w najmniejszy precel świata...
słodkością wina gasi gorycz dni, które ściekają między palcami...
Tej, która wyciąga i podaje ręce tym...
co po nie sięgają lub zupełnie po omacku szukają punktu zaczepienia.
I burzy ten obraz siebie niedoścignionej, osobnej...
Zamarzam.
Od środka.
Kawałek po kawałku.
Przyszedł czas zimowy...a ja, jakbym się zbudziła z długiego snu o niczym.
Bez powidoków, rozmazanych konturów, wyblakłych kontrastów.
Bez tego poczucia, że coś na końcu języka i z tyłu głowy.
Po prostu jestem...
Tak niezauważalnie...
znikam i pojawiam się nie naruszając rzeczywistości...
bez drgań, zdziwień i oddechów...
Obrastam szronem i znów korytarze szepczą bajkę o Królowej Śniegu..
Tej co wchodzi pod kraciasty koc swoim całym ciałem,
które potrafi zwinąć w najmniejszy precel świata...
słodkością wina gasi gorycz dni, które ściekają między palcami...
Tej, która wyciąga i podaje ręce tym...
co po nie sięgają lub zupełnie po omacku szukają punktu zaczepienia.
I burzy ten obraz siebie niedoścignionej, osobnej...
Zamarzam.
Od środka.
Kawałek po kawałku.
Jesteś tam Aga? Długo już milczysz i się martwię.
OdpowiedzUsuńP.S. Zazdroszczę Ci umiejętności pisania, wyrażania tego, co w środku