kilka prostych faktów...

zapoznanie z aktami...
po kolei:Ona
-zna mnie od...(czy jak się komus mówi czesc, to jest to ktos znajomy?)
sąsiedzi nie potwierdzili tychże słow jakoby jakies trudnosci były.sprawa o niesciągane pranie-wyjasniona w aktach..skoro mnie nie było tydzien, to pranie mógł zdjąc małzonek, nie robił tego bo robił na złosc sasiadom.ktos kogo nie ma, nie moze bys odpowiedzialny za działania w innym miejscu w tym samym czasie-zeznania sasiadów w aktach sprawy)
potwierdzili za to podsuwanie nienapisanych przez siebie pism, z którymi nawet sie nie zapoznali.

-Dało sie zauwazyc ze "był kochajacym męzem"...pracowałam na trzy etaty i bywałam w domu raz w tygodniu.osoba oswiadczajaca widziała mnie kilka razy w roku.ps.mojej miłosci do meza nie ukrywałam, kochałam Go, w innym wypadku nie byłabym jego zoną. Z powodu krzywd mi wyrzadzonych przestałam nią być.

-O ciąży wiedziałam niemal od początku a nie od 5 miesiąca...i jest mi to zupełnie obojętne..nowy związek, nowe zycie,,,kazdy ma do tego prawo.

-"nie pracowałam i utrzymywał nas oboje" w zwiazku z tym moje cv jest tak obszerne, a kogos nieustannie zwalniali za oszustwa...

-"wiadomosci jakie?"..wazny jet "dowód"...mówić moze kazdy.

-"oddawała psa pod opiekę".na trzy dni, w zamian za pilnowanie na odwrót kiedy probował urobic dziewczynę z ukrainy"(dowody , rozmowy z tąże dziewczyną w aktach)

-Pani D i jej partnerka-w jaki sposob skrzywdzone(dowody?) Tak się składa że jak relacja jest dla mnie krzywdząca, to ja ucinam.odchodze od ludzi, którzy są dla mnie toksyczni, odcinam wszelakie formy kontaktu i zapominam. Bo mam o wiele więcej ważniejszych spraw niż zajmowanie się kimkolwiek, kto w moim życiu zostawia jakies cierpienie lub tracę do niego zaufanie. Mam swój świat, jak już kiedyś pisałam..swoich przyjaciół..swoje miejsca..swoje zajęcia..szkoda mi energii na coś nic nie znaczącego. Nie lubię plotek więc i nic nie wiem, bo mnie to nie interesuje. Odcięcie się od ludzi i sytuacji szkodzących mi, to moja wieloletnia praca na terapii. Bardzo się z tego cieszę i bardzo korzystam.

-Pan D-posądzony o molestowanie w jakimś klubie(jakim?, kiedy?, w jaki sposob posądzony...czy proste-"szanuj moje granice, nie lubię sie obsciskiwac,cmokac..a jak chcesz ze mna tanczyc to nie odstawiaj na mnie tarła, to oskarzenie??? czy jasne zaznaczenie swoich granic, do których każdy, czy to mezczyzna,czy kobieta ma ludzkie prawo ? Wiele osób w życiu usłyszało ode mnie ten tekst :)jakie dowody na jakiekolwiek posadzenie.?)

On:
Pomagał załatwiac pracę :) naprawdę? zdaję się poszłam na rozmowę bo była potrzeba i dostałam się do pracy jak kilka innych osob w tym czasie.co mój pracodawca poświadcza.

-"w Z duzo osob zna bo wiedzą o przeszłosci"- nieprawda..kto? konkretnie:)

-Pan B- odrzucony pan, ktorego żona w związku charakterem moich przezyc i intensywnością relacji zwierzała sie z przemocy fizycznej,psychicznej, seksualnej i ekonomicznej.wobec niej samej i jej dzieci(wiadomosci do wglądu,sprawa ścigana z urzędu. Każdy funkcjonariusz będzie musiał ta sprawę urochomić...tylko że względu na lojalność wobec jego żony i dzieci oraz Jej prośby zostawiłam, tak jak G prosiła)

-"na blogu napisałam ze puszczam plotkę i czekam az do mnie wroci"-skad taka znajomosc mojego bloga.?mnie nie interesuje ich zycie.i odnosiła się do bzdur o probkach krwi, o których to oni mówili..i oni tą głupotę rozprzestrzeniali (jest na to świadek)

-"jakbym sie bała to bym nie przyjezdzała do kolezanki"-terapia przedłuzonej ekspozycji na traumę zakłada działania in vivo i uczy ze to nie ofiara ma sie bac i nie ofiara ma rezygnowac z miejsc,przyjazni, znajomosci."zaswiadczenie do wglądu.

-Sprawa karna się toczy, akta medyczne są złozone, róznorakie, sprawę załozyłam w styczniu...zanim załozona byla jego sprawa,którą się w zeznaniu podpierano. sprawa toczy się o:znęcanie, gwałt i groźby karalne. nasi przyjaciele mieli prawo wiedziec skad rozpad, a ja po terapii nauczyłam sie nie pozostawac w roli ofiary, tylko otwarcie mówić co sie dzieje.

-Rozwód bez orzekania o winie poniewaz stan w którym sie znajdowałam nie pozwalał na nic innego. zalezało mi na szybkim odcięciu się od oprawcy. wszystko co się działo miało miejsce w latach w których pani A nie byla nawet "znajomą na cześć".więc jaką moze miec na ten temat wiedzę.nigdy nie była w naszym mieszkaniu, i nigdy nie przebywała ze mną w jakichkolwiek sytuacjach oprócz"czesc" kilka razy w roku przelotem. Nie jest to dla mnie znajomość.

-na blogu piszę o sprawach osobistych...ale nie takich zeby mozna było wyciągnąc takie wnioski jak w anonimie. poza tym..miejsca i fakty, które zostały wysłane jasno swiadcza o tym, ze to była konkretna osoba.zwłaszcza sąd i konkretna sprawa cywilna...oraz wiele spraw z mojego zycia o których wie tylko kilka konkretnych osob...i jest to bardzo, bardzo wąskie grono.

"narkotyki z jego strony, bo wydatki na in vitro..stara opowiesc...a hazard, działnia przestepcze, i utrzymywanie kochanek? a sprzet do hodowli na plantacji za 150 tys? naprawde? adopcja zarodka kosztowała 4 tysiące,...i na to zarabiałam sama w dorywczych dodatkowych pracach, oraz z pomocą przyjaciół(pozyczki)o których wiadomo było i umowa była na spłaty połowy kwoty.(dowody w aktach), poniewaz oprócz utrzymywania domu musiałam znajdowac srodki na leczenie. moj partner w tym czasie zajmowal się narkotykami, hodowlą podpalaniem nieuzytków, pryskaniem gaśnicami po klatkach czy w stanie narkotycznym bieganiem z kolegami wokół ronda.i właściwie nie było go w domu często nawet gdy miałam wreszcie jakiś wolny dzień.
(ja w tym czasie pracowałam.nie mam równiez przerw w cv. wiec..?)

-w sprawie zaległego długu-sprawa sadzie cywilnym wraz z dowodami na uznanie długu,

-w sprawie karnej- nie było jeszcze pierwszej rozprawy..było posiedzenie!!!, a zniesienie zakazu to formalnosc.zażalenie na decyzję złozone.

-!!!!Wizyta u mojego byłego pracodawcy i słowa które miał wypowiedziec-bez potwierdzenia u"mówiącego"-wrecz przeciwnie padły słowa ze"nie będzie swiadczył przeciwko mnie, bo razem pracujemy, wiele lat współpracowalismy, jestem godnym zaufania pracownikiem, o żadnych maipulacjach nic mojemu pracodawcy nie wiadomo, zawsze zachowywałam się lojalnie, wiec On tez zachowuje się lojalnie, to co zostało powiedziane na komendzie to pomówienie mojego byłego pracodawcy.( oswiadczenie pisemne)...do wglądu.. pójdzie do akt.i świadek do zeznań jak najbardziej
-ktoś manipuluje słowami innych..i to nie jestem ja.
(to szarganie mojego imienia(i nie tylko mojego) i dalsze działanie na niszczenie mojej godnosci.)

NA KONIEC..IDENTYCZNIE BRZMIĄCE ZDANIA W ZEZNANIACH jak te użyte w anonimie.

granica została przekroczona juz dawno temu...ale ..ja juz sie nie poddam....
nie...ze względu na samą siebie i miliony kobiet które są w takiej jak ja sytuacji.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

czy...?

jesiennieję...

bang,bang.