a kiedy będę Twoją żoną...

...umiłowana..poślubioną....

wczoraj po burzliwym poranku..pełnym moim łez...bo jestem jakoś ostatnio zupełnie niespójna... mój mężczyzna mi się oświadczył...to był najpiękniejszy gest jakiego w życiu doświadczyłam...
wszystko robimy od końca...więc mamy już datę ślubu a teraz były oświadczyny.... :)

klęknął na kolana i powiedział coś naprawdę pięknego...

kocham...naprawdę kocham...

..czy to wystarczy?czy wystarczy by być szczęśliwą?
czy wystarczy by uczynić Go szczęsliwym?

Komentarze

  1. W takim razie- gratuluje! Niech bedzie dobrze i pieknie. I kochajcie sie, tolerujcie, sprawiajcie, aby kazdy dzien byl tym wyjatkowym. W dniach slabszych, bo pewnie tez takie beda- zachowajcie w sobie wspomnienie tych oswiadczyn. I zawsze starajcie sie robic dla tej drugiej osoby- jak najwiecej, najpiekniej, najlepiej!

    OdpowiedzUsuń
  2. dziękuję:)będę sie starać...staram się...czasem jednak to dziwnie nie wystarcza...cała jestem przepełniona strachem i wątpliwościami pomieszanymi z miłością i nadzieją...z jednej strony nie chcę patrzeć na przyszłość przez pryzmat przeszłości...z drugiej nie chcę zapomnieć o przeszłości żeby nie stworzyć złej przyszłości...tak zwyczajnie sie boję...

    OdpowiedzUsuń
  3. Musi byc troche magii. Ja lubie Mloda Polske- wiec moje ( pierwsze) zareczyny byly ...no tak- w "Jamie Michalika" i to pod Zielonym Balonikiem. Romantyzm pomieszal sie z codziennoscia. Ale warto bylo, bo sa mile wrecz "mlodopolskie" wpomnienia. Drugie ( te szczesliwe i zmieniajace me zycie bardzo pozytywnie) byly zanurzone w codziennosci- jeszcze bez pierscionka, a juz z malutka istotka obok. Nie ma recepty na zycie. Wazne, aby bylo dobrze! I Tobie tego zycze.

    OdpowiedzUsuń
  4. teee tylko prosze mi tu innych nie że chcesz kogos uszczęsliwic...sama masz być szczęsliwa :) patrz nawet piszesz po ludzku :Dciesze się ogromnie z waszych zaręczyn :) chyba bardzo na nie czekałaś :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Flo..czy to"patrz nawte piszesz po ludzku" to komplement? :)staram się jak mogę...special 4 U :)Julio..pod zielonym balonikiem?:)teraz niezmiennie kojarz mi sie z Krakowem...łaziłam ostatnio po rynku..zadzierałam głowę do nieba z nadzieją ze wypatrzę zielony balonik :)takie miłe...oczekiwanie..bez zawodu :)

    OdpowiedzUsuń
  6. specjalnie dla mnie/?? jejku jak fajnie :) no jasne że komplement...wiesz słowo pisane wprost lepiej zrozumieć... bez metafor..ulotności.... cos twardego- takie wiesz mocne tupnięcie w ton, który dzowni w głowie jak się czyta...i myślisz nad tym konkretem...to nie ulatuje.... a daje ci to takie coś pisanie?? powiedz....

    OdpowiedzUsuń
  7. Bo ja chociaz z Krakowa nie pochodze, to mieszkalam tam 5 lat i bardzo lubie to miasto. Tak wiec jak tylko moge- zawsze wracam do Krakowa, odkrywam Kazimierz na nowo, uliczki, knajpki, atmosfere. Odwiedzam szkole, umawiam sie z przyjaciolmi. Szkoda, ze mieszkam tak daleko i te spotkania sa raz na kilka lat. Ale- zawsze jak jestem w Polsce- Krakow jest na mojej liscie "najwazniejszych powrotow".Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  8. pisanie zawsze wiele mi dawało...łatwiej mi jednak w metaforach i ulotnosciach...pisanie przynosi ulgę.

    OdpowiedzUsuń
  9. ja już Ci kiedyś pisałam chyba..ale rok temu załapałam sie na Szalom na Szerokiej.to było jedno z najpiękniejszych przeżyc w moim życiu...tez uwielbiam Kraków:)

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

czy...?

jesiennieję...

bang,bang.