cisza...
Cisza podziałała na mnie przygnębiająco..
Nie ta na zewnątrz...ale ta co byla we mnie samej...
szukam sobie
miejsca
miejsca i przestrzeni
z którą mogłabym sie utożsamiać
póki co
jestem jak ciągle
przesadzany kwiatek
raz w zbyt obszernej
to znów w za ciasnej
doniczce
nie mam korzeni...
Zawsze korzenie mozna wyhodowac a pozniej zapuscic. I miec takie miejsce na ziemi, gdzie nawet w myslach bedziemy mogli powrocic. To miejsce ma kojarzyc sie z cisza, spokojem, miloscia, przywiazaniem. Zycze Ci, abys taki kawalek nieba na ziemi odnalazala. Pozdrawiam jesiennie.
OdpowiedzUsuńkorzenie sa zlewrywam wiec jetworze nowe lecz nie mogebo wciaz stare sa na glowie
OdpowiedzUsuńwiesz...kwiaty bez korzeni tez rosna i kwitna pieknie... do czasu co prawda... wszędzie tam gdzie jesteś, byłąś jest Twoja cząstka- czasem mniejsza czasem większa...ale jest :*
OdpowiedzUsuńściskam Cie cieplutko, czasem dobrze jest posłuchać ciszy może coś szepce ważnego
OdpowiedzUsuń