cisza...

Cisza podziałała na mnie przygnębiająco..

Nie ta na zewnątrz...ale ta co byla we mnie samej...

 

 

szukam sobie

miejsca

miejsca i przestrzeni

z którą mogłabym sie utożsamiać

 

póki co

jestem jak ciągle

przesadzany kwiatek

 

raz w zbyt obszernej

to znów w za ciasnej

doniczce

 

nie mam korzeni...

Komentarze

  1. Zawsze korzenie mozna wyhodowac a pozniej zapuscic. I miec takie miejsce na ziemi, gdzie nawet w myslach bedziemy mogli powrocic. To miejsce ma kojarzyc sie z cisza, spokojem, miloscia, przywiazaniem. Zycze Ci, abys taki kawalek nieba na ziemi odnalazala. Pozdrawiam jesiennie.

    OdpowiedzUsuń
  2. korzenie sa zlewrywam wiec jetworze nowe lecz nie mogebo wciaz stare sa na glowie

    OdpowiedzUsuń
  3. wiesz...kwiaty bez korzeni tez rosna i kwitna pieknie... do czasu co prawda... wszędzie tam gdzie jesteś, byłąś jest Twoja cząstka- czasem mniejsza czasem większa...ale jest :*

    OdpowiedzUsuń
  4. ściskam Cie cieplutko, czasem dobrze jest posłuchać ciszy może coś szepce ważnego

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

czy...?

jesiennieję...

bang,bang.