regres...

Byłam tam...
Tak coś chyba wczoraj...

W czeluściach wspomnień...

Dopada mnie mój wewnętrzny brud.
Moje poczucie, iż ciało które posiadam nie jest warte niczego..
że jest skażone...


Chciałabym, by takie dni już się nie pojawiały...
albo żeby choć nie bolały tak bardzo...
czeka mnie praca nad bólem...
i smutkiem...
ta praca jest energochłonna.
Wyczerpuje.
Fizycznie wiedzie na skraj przepaści.
Ale gdy już się nada kształt swojemu bólowi-można żyć dalej...

Pozwól mi być małą...
Pozwól być wrażliwą...
Pozwól zrozumieć to, że nie potrafię zrozumieć...
  

Komentarze

  1. kawowajulia@poczta.onet.pl20 grudnia 2010 06:07

    Czasami mysli powracaja... Moze warto pomyslec o przyszlosci? Angel- zycze Ci dobrych, spokojnych Swiat . No i tego, aby koszmary odeszly. A na ich mijesce urodzila sie RADOSC. Pozdrawiam Cie cieplo!

    OdpowiedzUsuń
  2. myślę o przyszłosci:)bardzo mocno...ale przeszłość nie zniknie..ona jest...i będzie...czas po prostu sie z tym pogodzić:)wesołych Świąt i Tobie życzę Jula:)

    OdpowiedzUsuń
  3. kawowajulia@poczta.onet.pl31 grudnia 2010 05:59

    Drogi Aniele! Dzisiaj mamy ostatni dzien Starego Roku. Niech ten Nowy przyniesie Ci radosc. I milosc niech nie znika i przyjazn, niech bedzie prawdziwa. Zycze Ci tez spokoju i tego, czego pragniesz najbardziej. I jeszcze zycze Ci jasnej strony zycia pelnej kwitnacych tulipanow! Dobrego Roku!

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga

czy...?

jesiennieję...

bang,bang.