przychodzę z Nikąd...
jeszcze nie tam. już nie tu.
bezdomność jest bardziej stanem umysłu.
trudów jest ciągle zbyt wiele...
i choć staram się codziennie siebie zapytać"co dziś u mnie dobrego?" to wciąż kłopotem jest odpowiedzenie sobie na to -pytanie. mimo ze są dobre rzeczy...ze są promyki...
trudno mi je złapać na dłużej...
stałam się pustką i przestrzenią, ciszą i niekończącym się dźwiękiem...
człowieczeństwo jest mi przeszkodą...
niechcianą przybłędą,
której nie sposób się pozbyć...
bezdomność jest bardziej stanem umysłu.
trudów jest ciągle zbyt wiele...
i choć staram się codziennie siebie zapytać"co dziś u mnie dobrego?" to wciąż kłopotem jest odpowiedzenie sobie na to -pytanie. mimo ze są dobre rzeczy...ze są promyki...
trudno mi je złapać na dłużej...
stałam się pustką i przestrzenią, ciszą i niekończącym się dźwiękiem...
człowieczeństwo jest mi przeszkodą...
niechcianą przybłędą,
której nie sposób się pozbyć...
Angel- pozdrawiam Cie na wiosne.
OdpowiedzUsuńJak tu mroczno....
OdpowiedzUsuń